MELDONIUM (MILDRONATE)

Meldonium to właściwie substancja o handlowej nazwie Mildronat, która zyskała umiarkowaną popularność głównie na wschodzie Europy. Opracowana jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, formuła Mildronatu oryginalnie miała stymulować wzrost zwierząt hodowlanych. Na farmach się nie przyjęła, jednak upodobało sobie ją wojsko ZSRR, które chętnie stosowało Meldonium podczas wojny w Afganistanie — ze względu na słabszy dostęp do tlenu na dużych wysokościach, lek pomagał żołnierzom utrzymać się w dobrej formie.

Meldonium szerszą rozpoznawalność zyskał dopiero po jednej z afer dopingowych w świecie sportu, kiedy to zażywanie go udowodniono słynnej tenisistce Marii Szarapowej. Rosjanka przyznała się do wieloletniego korzystania ze specyfiku i tłumaczyła się między innymi nieprzeczytaniem zaktualizowanej listy substancji zakazanych, na którą Mildronat został wciągnięty dopiero w 2016 roku. Czym jest i skąd wziął się niesławny lek? Cofnijmy się do okolic roku 1975.

Jak powstawał zakazany specyfik zza żelaznej kurtyny – historia Meldonium.


W czasach, gdy świat spowijały mroki zimnej wojny, za żelazną kurtyną prężnie rozwijała się radziecka nauka, w tym ta jej gałąź, która zajmowała się farmaceutyką. ZSRR zebrał swoich najzdolniejszych naukowców, którzy przez całe lata pracowali nad różnego rodzaju środkami farmakologicznymi. Melodonium jest dzieckiem tego procesu, opracowanym w roku 1975 przez profesora Ivarsa Kalvinsa, w łotewskim instytucie Syntezy Organicznej. Chociaż Kalvins stworzył recepturę substancji, nie była ona w żaden sposób chroniona prawnie, jako że prawo patentowe w ZSRR zwyczajnie nie istniało. Fakt ten specjalnie nikogo dziś nie dziwi i logicznie wypływał z filozofii myśli socjalistycznej, która nade wszystko pogardzała własnością prywatną.

Jak wspominaliśmy na początku, Meldonium powstało jako stymulant, mający za zadanie przyspieszać wzrost hodowlanego drobiu i bydła. Okazało się, że substancja średnio daje sobie radę z rolą, do której została stworzona i koniec końców stała się lekiem, którego używano w leczeniu pacjentów z chorobą wieńcową lub mającymi podłoże naczyniowe, nieprawidłowościami w funkcjonowaniu układu nerwowego.

Czym właściwie jest Meldonium?

 

Meldonium jest analogiem strukturalnym związku y-butyrobetainy, który pod wpływem działania hydroksylazy wytwarza związek chemiczny zwany lewokarnityną. Odgrywa ona kluczową rolę w transporcie kwasów tłuszczowych do wnętrza mitochondriów, co pozwala wytwarzać energię wewnątrzkomórkową. Meldonium pozytywnie wpływa także na pracę serca, w wyniku czego poprawia ukrwienie w organizmie. Obok tego, znacznie przyspiesza metabolizm glukozy, co okazuje się pomocne w chorobach takich jak cukrzyca.

W sklepie ze sterydami online Wielkamasa. kupisz Meldonium bez recepty
Klikając w zdjęcie Meldonium, zostaniesz przeniesiony na stronę sklepu



Środki dopingujące zwykle są jedynie zaadaptowanymi przez środowisko sportowe lekami powszechnego użytku, które na co dzień możemy znaleźć w aptekach. Meldonium, jako lek nasercowy, nie jest w tej kwestii wyjątkiem. Pomijając specjalistyczną nomenklaturę z dziedziny chemii, możemy opisać go jako zaskakująco wszechstronny środek, który przede wszystkim poprawia pracę serca oraz działanie układu krwionośnego, co przyczynia się do zauważalnego zwiększenia efektywności u sportowców. To jednak nie wszystko, lek dodatkowo zmniejsza poziom stresu, stymuluje przemianę materii, ułatwia regenerację organizmu i poprawia funkcjonowanie układu nerwowego.


W jaki sposób meldonium działa na organizmy sportowców?



Firma Grindeks — łotewski producent leku, podczas testów dostrzegł, że przyczynia się on do niespotykanego wcześniej wzrostu wytrzymałości na obciążenia. Różnica w poprawie osiąganych wyników pomiędzy grupą placebo a grupą, której naprawdę podawano meldonium, była porażająca. Grupa placebo zdołała poprawić swoje osiągi o 0,3 procent, w przypadku osób zażywających lek różnica wyniosła 8,6 procent, przy ogólnej poprawie wytrzymałości organizmu na poziomie sięgającym nawet 10 procent.

Leki nie do końca bezpieczne.


Stosowanie Meldonium, chociaż może przyczynić się do zwiększenia wydajności organizmu sportowca, musi też mieć swoją cenę. Z badań wynika, że wśród skutków ubocznych regularnego stosowania preparatu znajdują się między innymi schorzenia takie jak arytmia serca, niestabilne ciśnienie krwi, reakcje alergiczne czy problemy teoretycznie mniej poważne, takie jak wypryski skórne powstałe w wyniku reakcji alergicznych.

Świat walczy z legalnym dopingiem, Mildronat na czarnej liście WADA.

 

WADA, czyli Światowa Organizacja Antydopingowa, zakwalifikowała lek jako modulator hormonów i metabolizmu, a następnie zakazała stosowania go tak na zawodach, jak i poza nimi. Trzeba jednak podkreślić, że zawodnicy, którzy korzystają z Mildronatu prywatnie, w celach leczniczych, teoretycznie mogą ubiegać się o specjalne pozwolenie. By je otrzymać, należy spełnić jeden z kilku surowych warunków, takich jak przedstawienie dowodu na to, że brak zgody na zażywanie preparatu może przyczynić się do znacznego pogorszenia stanu zdrowia zawodnika. Innymi słowy — WADA zrobiła wszystko, by maksymalnie utrudnić dostęp do meldonium i liczba wyjątków, w których przyzna specjalne pozwolenie na zażywanie leku, prawdopodobnie będzie bliska zeru.

Na temat leku, na antenie stacji BBC wypowiedział się sam Ivars Kalvins — człowiek, który stworzył meldonium w połowie lat siedemdziesiątych w ZSRR.

Przewidywania Łotysza nie należały do optymistycznych. Stwierdził on, że preparat był obecny na rynku aż 23 lata, świat sportu zdążył do niego przywyknąć, a nagły zakaz zażywania go może doprowadzić do tragedii. Na koniec, wszystko podsumował słowami – “możliwe, że od czasu do czasu będziecie świadkami zgonów mających miejsce podczas wydarzeń sportowych”.

Ivars Kalvins już wcześniej dał wyraz temu, że nie popiera decyzji organizacji, a uznanie meldonium za środek dopingujący uważa za bezpodstawne. Jedna z jego publicznych opinii na ten temat brzmiała: “Mildronat pomaga sportowcom znosić wysiłek fizyczny i chroni ich organizmy przed niedoborem tlenu. To lek przeznaczony nie tylko dla ludzi mających kłopoty z sercem, ale i dla zawodowych atletów, których mięśnie sercowe są ponadprzeciętnie obciążone”.

Tutaj pojawia się pytanie — jeśli odstawienie Mildronatu po wieloletnim zażywaniu może grozić śmiercią, to czy jest on lekiem całkowicie bezpiecznym i powinien pozostać dozwolony jako preparat wspomagający przeciążone organizmy sportowców?

sterydy online- zapraszamy na zakupy, niskie ceny
Kup sterydy online – kliknij w foto

World Anti Doping Association oskarża Rosjan o używanie nielegalnych substancji.



Organizacja zajmująca się dopingiem w światowym sporcie sporządziła liczący ponad 300 stron raport, w którym opisała przypadki farmakologicznego poprawiania wyników sportowców w Rosji. To zapoczątkowało jedną z największych afer dopingowych ostatnich lat. 

Sztabom otaczającym rosyjskich lekkoatletów zarzucono między innymi niszczenie próbek tuż przed kontrolą antydopingową czy stworzenie “tajnego” laboratorium, które zajmowało się badaniem próbek po to, by WADA otrzymała jedynie te z wynikami negatywnymi. Oskarżenia doprowadziły do dyskwalifikacji Rosjan ze wszystkich możliwych zawodów, z Olimpiadą w Rio de Janeiro włącznie. Decyzja została podjęta do odwołania, a to mogło nastąpić tylko w momencie, gdy rosyjski sport pozbędzie się problemu nielegalnego dopingu.

Łącznie o stosowanie niedozwolonych środków zostało oskarżonych wielu z topowych zawodników. W niesławnym gronie znalazły się nazwiska takie, jak Eduard Worganow, Nadia Kotlarowa czy w końcu, wspominana wcześniej legenda kobiecego tenisa — Maria Szarapowa, która twierdziła, że nie miała pojęcia o nielegalności środka, a stosowanie Meldonium tłumaczyła długą historią cukrzycy w rodzinie. Co ciekawe, organizacja informowała sportowców, w tym oczywiście tenisistkę, o aktualizacji listy zakazanych preparatów poprzez pocztę elektroniczną. Szarapowa wytłumaczyła, że… Nie odczytała wiadomości. 

Część środowiska uznała wyjaśnienia Rosjanki za absurdalne, jako że ze względu na poziom sportowy, na którym się znajduje, nie ma możliwości, by nie została poinformowana o decyzji WADA przez jednego ze swoich pracowników. Opinię tę podzielał między innymi polski sportowiec, mistrz olimpijski z Sydney z 2000 roku — Szymon Ziółkowski. 

Epidemia dopingowa w Rosji.



Powstały w byłym Związku Radzieckim związek do dziś nie jest zarejestrowany na zachodzie Europy czy w Stanach Zjednoczonych. Większość leków została sprzedana Rosjanom — wedle statystyk, zainteresowaniem meldonium jest tam tak duże, że średnio na 1000 mieszkańców przypada około 29 opakowań leku. 

Nie dziwi więc, że większość oskarżonych o stosowanie Meldonium, stanowili sportowcy rosyjscy. Po wybuchu skandalu prawie wszyscy przyjęli dosyć podobną linię obrony, polegającą na wykorzystaniu faktu, że lek wszedł na czarną listę stosunkowo niedawno. WADA usłyszała z ust zawodników, że ci przyjmowali Meldonium jeszcze w czasach, kiedy było całkowicie legalne, a żaden z naukowców nie jest w stanie określić, na jak długo środek zostawia ślad w organizmie.

Sceptycznie odniósł się do całej sytuacji legendarny rosyjski hokeista — dzisiejszy senator, Wiaczesław Fietisow. Były olimpijski mistrz stwierdził, że tłumaczenia zawodników są niedojrzałe, a informacje o tym, jakoby preaparat miał być wpisany na czarną listę WADA, pojawiały się już w roku 2014, czyli rok przed tym, gdy faktycznie do tego doszło. Oburzenie Fietisowa nie powinno nikogo zadziwiać — ikona rosyjskiego sportu od lat sprzeciwiała się dopingowi i w przeszłości aktywnie działała w radzie WADA.

Siergiej Ławrow, minister spraw wewnętrznych, nie podzielał zdania Fietisowa i zażądał od organizacji antydopingowej informacji o tym, ile czasu potrzeba, by meldonium zniknęło z organizmu. Wszyscy czekali jednak na opinię Władimira Putina, który, ku ich zaskoczeniu, nazwał stosowanie dopingu nieodpowiedzialnością i zaniedbaniem, oznajmił, że Rosja nie będzie wchodzić w konflikty z WADA i wezwał do podjęcia natychmiastowych kroków w kierunku rozwiązania problemu dopingowego wśród rosyjskich sportowców. Jak się później okazało, problem był zbyt złożony, a jego korzenie sięgały zbyt głęboko, by dało się go szybko rozwiązać. 

Umarł król, niech żyje król! Czyli rosyjski sport szuka zamienników Mildronatu.



Chociaż czas meldonium w sporcie najprawdopodobniej dobiegł końca, współczesne realia wymagają od zawodników i trenerów nieustannej, agresywnej rywalizacji. Wiedziano więc, że ten fakt z całą pewnością doprowadzi do zapełnienia pustego miejsca, które zostawił po sobie Mildronat, zupełnie nowym, “cudownym” środkiem i to już w niedalekiej przyszłości. 

Tak też się stało. Chociaż echa afery dopingowej nie zdążyły jeszcze ucichnąć, po Moskwie rozeszły się plotki o następcy meldonium. Rosjanie zdawali się za nic mieć ogólnoświatowe oburzenie po masowych zawieszeniach, dyskwalifikacjach i rozpoczęli poszukiwania. Te poskutkowały wyłonieniem dwóch solidnych kandydatów — mexidolu i hypoxenu.

Zdaniem niektórych rosyjskich mediów, z mexidolu regularnie korzystają hokeiści i piłkarze grający w rodzimych ligach. Na temat wypowiedział się jeden z rosyjskich lekarzy sportowych, pracownik kadry reprezentacji Rosji w piłce nożnej- Eduard Biezugłow. Niezbyt przychylnie odniósł się on do stosowania tego preparatu i uznał, że… Hypoxen znacznie lepiej sprawdzi się w roli zamiennika, jako że jego działanie jest niemalże bliźniacze do wpływu, jaki na sportowców wywierał zakazany już Mildronat.

Jeśli coś nie jest nielegalne, wcale nie oznacza to, iż jest dozwolone

 

Dla równowagi sił WADA zaznacza, że fakt, iż konkretny lek nie figuruje jeszcze na ich czarnej liście, nie oznacza, że jest dozwolony. Z tego względu w 2010 roku powstała nowa klasa środków dopingujących o nazwie “substancje niezatwierdzone”. Wystarczy, że dany preparat przypomina swoją strukturą chemiczną jeden z leków, które znajdują się na niesławnej liście substancji zabronionych, by stosowanie go było automatycznie nielegalne.

Dodatkowo organizacja postanowiła pozostawić pomysłowym medykom i działaczom sportowym jak najmniejsze pole manewru. Z tego względu, nielegalnymi są też te substancje, które nie zostały dopuszczone do powszechnego stosowania u ludzi lub wyrejestrowano je z list akceptowanych środków. Tym samym sportowcy pod groźbą dyskwalifikacji i kar nie mają prawa korzystać z substancji używanych np. w weterynarii.

WADA kontra Grindeks, czyli awantura o kasę.



Skandal dopingowy dotknął nie tylko samych atletów, ale zatrząsł światem sportu jako takim, wraz z działaczami, szkoleniowcami, prezesami klubów, lekarzami i oczywiście firmami farmaceutycznymi. Jednym z niezadowolonych z decyzji WADA był nie kto inny, jak prezes koncernu Grindeks, który odgrażał się, że ma zamiar udowodnić, iż Mildronat nigdy nie powinien pojawić się na liście zakazanych leków dopingujących.

Bez względu na motywy działania swojego prezesa, Grindeks nie krył się jednak z tym, że decyzja organizacji antydopingowej jest im nie na rękę. Po wybuchu skandalu z Marią Szarapową w roli głównej Mildronat zyskał na popularności, co przyczyniło się do nagłego wzrostu zainteresowania lekiem i co za tym idzie — zwiększenia zysków wpływających na konto koncernu.

Rozczarowanie Grindeksu jest całkowicie naturalne, albowiem afera dopingowa rozsławiła Mildronat na całym świecie, także w Polsce. Tysiące sportowców-amatorów codziennie uczęszczających na treningi w okolicznych klubach piłkarskich czy siłowniach, zadali sobie, zdawałoby się, retoryczne pytanie — czy skoro legenda tenisa — Maria Szarapowa, mogła z powodzeniem używać Mildronatu przez wiele lat, to dlaczego my nie powinniśmy?
Wielu lekarzy ostrzega jednak, że eksperymentowanie z medykamentami może być ryzykowne, a korzystanie z dopingu w dłuższej perspektywie jedynie uzależnia nasz organizm od chemii, sztucznie zwiększając jego potencjał, co w konsekwencji może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. 

Lista potencjalnych środków dopingujących jest długa.



Niestety, meldonium jest jedynie kroplą w morzu i w kwestii nie do końca legalnej poprawy osiągów, farmakologia pozostawia sportowcom dość spore pole do popisu. 
Na bieżniach czy boiskach potrzebne jest nie tylko przygotowanie fizyczne, ale i mentalne. Tu do gry wchodzą tzw. leki nootropowe — szeroko dostępne suplementy diety, niekiedy w znacznym stopniu poprawiające pamięć i koncentrację.

Działanie środków tego rodzaju jest stosunkowo proste i opiera się na poprawie ukrwienia mózgu. Obok substancji nootropowych, istnieje wiele środków, np. pochodzenia roślinnego, które mogą poprawiać osiągane przez zawodnika wyniki, a jednocześnie nie figurują na liście substancji zakazanych WADA i bardzo możliwe, że nigdy się na niej nie pojawią. 

Postęp medycyny doprowadził świat do miejsca, w którym planuje się np. eksperymenty z dopingiem genetycznym. Niestety, w sporcie profesjonalnym, skrajne forsowanie organizmów zawodników jest na porządku dziennym, wymagania jedynie rosną, a tym sprostać próbują sami zainteresowani. Czas pokaże, czy transmisje z zawodów olimpijskich będziemy postrzegać w przyszłości jako ekscytującą rywalizację najwyższej klasy zawodników, czy ledwie potyczki stojących za nimi sztabów medycznych.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *